Pogoda nigdy nie była tak gorąca
Jeszcze zanim Instagram zdominował nasze codzienne życie, a selfie w bieliźnie nie szokowały nikogo, Dorota Gardias zafundowała wszystkim fanom naprawdę gorącą „prognozę pogody”. W 2010 roku wystąpiła w sesji zdjęciowej dla magazynu CKM, czym podbiła serca (i wyobraźnię) milionów Polaków. Dziś wspominamy kulisy tego odważnego projektu, który do dziś budzi emocje i pokazuje, że Dorota nie boi się wyzwań ani… błysków fleszy!
Jak doszło do sesji?
Choć dziś widok celebrytki w rozbieranej sesji to niemal chleb powszedni, to ponad dekadę temu był to krok wymagający odwagi. Zwłaszcza dla dziennikarki i prezenterki pogody! CKM, znane ze swojego bezkompromisowego podejścia do męskiej rozrywki, zaproponowało Gardias występ w jednym z numerów – i ku zaskoczeniu wielu, powiedziała „tak”. Jak sama później przyznała, propozycja zaskoczyła ją, ale potraktowała to jako wyzwanie i szansę na pokazanie swojej kobiecości z zupełnie innej strony.
Za kulisami – czyli gdzie kończy się sukienka, a zaczyna odwaga
Zdjęcia odbywały się w luksusowej, nieco industrialnej przestrzeni. Gardias pojawiła się przed obiektywem w zmysłowych stylizacjach, ale także – bez nich. Ekipa pracująca przy sesji wspomina, że Dorota była niezwykle profesjonalna i emanująca pewnością siebie. „Była jak huragan – tylko dużo seksowniejszy”, miał powiedzieć jeden z fotografów. Klimat był luźny, ale skupiony – bo kiedy przed tobą stoi kobieta z klasą, trzeba mieć klasę za aparatem.
Reakcje: Czym internet (i nie tylko) żył przez tygodnie
Oczywiście, pojawienie się nagiej prezenterki znanej z wiadomości pogodowych na okładce męskiego magazynu wywołało burzę. Fani byli zachwyceni, tabloidy szalały, a Google nie nadążało z wynikami wyszukiwania. Hasło dorota gardias nago w CKM stało się jednym z najczęściej wpisywanych w polskim internecie tamtego roku. Wielu chwaliło ją za odwagę i kobiecą siłę, inni pytali, czy „to przystoi pani z telewizji”. Ale jak powiedziała sama zainteresowana: „Czasem trzeba odrobić lekcję z własnej wolności.”
Nagość z klasą – czyli o co chodzi w tej całej sesji
Czy Dorota Gardias pozowała wyłącznie po to, by zaszokować? Niekoniecznie. Sama mówiła, że chciała pokazać, że kobiecość to nie wstyd, a estetyka i siła. W sesji brakuje wulgarności, za to nie brakuje zmysłowości. Każde zdjęcie jest dopracowane, nastrojowe i – nazwijmy rzeczy po imieniu – piekielnie kuszące. Dzięki tej sesji Dorota pokazała, że można być zarówno profesjonalną dziennikarką, jak i ikoną kobiecego piękna. A to, szanowni państwo, nie jest wcale takie proste.
Gdzie obejrzeć efekty?
Jeśli właśnie przypomniało Ci się, że nie widziałeś tej legendarnej sesji… nie martw się. Internet pamięta wszystko, a CKM nawet bardziej. Zwłaszcza że dorota gardias nago w CKM wciąż przyciąga uwagę i rozpala wyobraźnię. Kliknij i zobacz, o czym mówili wszyscy!
Ale nie zapominajmy: Gardias to nie tylko piękno, ale też inteligencja, humor i profesjonalizm. Ta sesja po prostu dodała jej portfolio nieco pieprzu i pokazała, że nawet pogodynka potrafi być burzą z piorunami – w zmysłowej oprawie CKM-u.