Alain Delon – ikona kina, złoty chłopiec francuskiego ekranu, uwodziciel o spojrzeniu jak zmrożone espresso. Jego filmy do dziś rozgrzewają serca kinomanów, a urodą mógłby zawstydzić nawet lusterko kieszonkowe. Ale życie Delona to nie tylko czerwone dywany, role w kultowych filmach i gorące romanse. Za uśmiechem filmowego antybohatera kryje się ojciec – ojciec kilkorga dzieci, których życie – wbrew pozorom – nie jest hollywoodzką bajką z happy endem. Sprawdźmy więc, kim są dzieci Alaina Delona i co słychać w ich mniej filmowej, a bardziej realnej codzienności.
Anthony Delon – pierwszy syn na scenie
Anthony Delon, najstarszy potomek Alaina, urodził się w 1964 roku jako owoc związku z aktorką Nathalie Delon. Jeśli imię brzmi znajomo – słusznie. Nathalie również pojawiła się na ekranie, u boku męża w filmie „Samuraj”. Ale wracając do Anthony’ego – z takim nazwiskiem i urodą, kariery filmowej raczej trudno było uniknąć. Syn gwiazd zagrał w kilkudziesięciu produkcjach, zarówno francuskich, jak i amerykańskich. Co więcej, jego życie prywatne to istny scenariusz telenoweli – były romanse z celebrytkami, burzliwe rozstania, a nawet start-up modowy. Anthony odziedziczył po ojcu nie tylko charyzmę, ale też… trudne relacje rodzinne. W wywiadach niejednokrotnie mówił o chłodnym dystansie ojca i o tym, jak długo szukał z nim wspólnego języka. Niełatwo być synem legendy, zwłaszcza gdy ta legenda woli mówić ciszej niż własna filmografia.
Anouchka Delon – córka z klasą (i talentem)
Anouchka to ulubienica mediów. Urodziła się w 1990 roku, jako córka Alaina i jego późniejszej partnerki, Rosalie van Breemen – holenderskiej modelki. Nie tylko pięknie wygląda, ale również ma głowę na karku. Anouchka ukończyła prestiżową szkołę aktorską Cours Simon w Paryżu i z powodzeniem występuje na scenie teatralnej oraz w filmach. A gdy nie gra, z radością przypomina światu, że bycie córką Delona to nie tylko zobowiązanie, ale też potencjał, który można przekuć w sukces. Co ciekawe, to właśnie z Anouchką Alain często pojawia się na oficjalnych galach. Czyżby miała specjalną pozycję w sercu legendy? Trudno powiedzieć, ale chemia między nimi jest wyraźna jak reflektor na premierze Cannes.
Alain-Fabien Delon – twarz kampanii i czarny koń rodziny
Najmłodszy z rodzeństwa, Alain-Fabien, urodził się w 1994 roku i od początku wzbudzał zainteresowanie mediów. Nie tylko nosi imię ojca, ale i jego filmową aurę tajemnicy i zbuntowania. Pracował jako model dla takich marek jak Dior czy Gucci – wystarczy rzucić okiem na jego Instagram, by zrozumieć, że genetyka w tej rodzinie nie zaspała. Alain-Fabien próbował też swoich sił jako aktor i pisarz – w 2019 roku ukazała się jego powieść „De la race des seigneurs”, która została nazwana przez niektórych… nieco zbyt autobiograficzną. Młody Delon nie unikał kontrowersji – zdarzyły się burzliwe romanse, afery imprezowe i pełne emocji relacje z prasą brukową. Ale może właśnie dlatego Alain-Fabien wydaje się tak intrygujący? W końcu każda rodzina potrzebuje swojego „Jamesa Deana”.
Czy rodzinne relacje są jak z francuskiego filmu?
Sprawa nie jest prosta. Alain Delon dzieci wychowywał na swój sposób – często z dystansu, z dużą dawką wolności, ale też i emocjonalnego chłodu. Wiele razy mówił o tym, że nie czuł się dobrym ojcem. Dzieci z kolei niejednokrotnie komentowały publicznie, że relacje z tatą były – delikatnie mówiąc – wymagające. Ale czas robi swoje. Dziś Delon, który nieco wycofał się z życia publicznego, coraz częściej spotyka się z dziećmi i pokazuje się u ich boku. Ich dorosłość przyniosła nową jakość w relacjach – więcej rozmów, mniej żalu (choć ten czasem wciąż czai się w tle). Jeśli chcesz zgłębić ten temat jeszcze bardziej, odwiedź stronę poświęconą relacjom rodzinnym Alaina Delona.
Choć nazwisko Delon wciąż elektryzuje świat kultury, to jego nosiciele z kolei wprowadzają je w XXI wiek z różnym skutkiem i w różnych konfiguracjach. Rodzinne relacje bywają trudne nawet w zwykłych domach, a co dopiero u ikony kina z życiem większym niż ekran. Niemniej jednak, każde z dzieci Alaina Delona kroczy własną ścieżką – czasem po czerwonym dywanie, innym razem w bardziej przyziemnych bucikach. Czy odnaleźli szczęście? To pytanie chyba do reżysera ich życia. Ale jedno jest pewne – historia tej rodziny nadal się pisze i ma w sobie więcej zwrotów akcji niż niejeden film noir.