Każdy z nas choć raz w życiu splunął przez lewe ramię, przestraszył się czarnego kota przebiegającego drogę, albo niechętnie patrzył na rozbitą lustrzaną taflę – bo przecież „siedem lat nieszczęścia”! Choć żyjemy w czasach sztucznej inteligencji, lotów na Marsa i kawy z mlekiem owsianym, przesądy nadal mają się całkiem dobrze. Niektóre z nich wydają się zupełnie absurdalne, inne – zadziwiająco trafne. W tym artykule zajrzymy do świata dawnych wierzeń i sprawdzimy, które przesądy które się sprawdzają, mogą faktycznie mieć coś wspólnego z rzeczywistością. Gotowi na podróż po świecie magicznych zależności? Zaklinam cię, nie przechodź teraz pod drabiną!
Czarny kot na drodze – zwiastun kłopotów czy tylko niechętny spacerowicz?
Przesąd o czarnym kocie, który przecina naszą drogę, wywodzi się z czasów średniowiecza. Wtedy to zwierzęta o ciemnym umaszczeniu kojarzono z czarownicami i diabłami. Dziś jednak weterynarze i miłośnicy futrzaków walczą z tą niesprawiedliwą łatką. Bo czy to wina kota, że akurat skróty sobie robi? A może to kara za to, że obraziłeś noc wcześniej swój budzik i zaspałeś do pracy? Mimo to wiele osób przyznaje, że gdy tylko zobaczą czarnego kota, coś później… nie idzie. Może i to tylko zbieg okoliczności, ale przecież przesądy są właśnie o tym – o przypadkach, które jakoś nie są takie całkiem przypadkowe.
Nie witaj się przez próg – bo przyniesiesz pecha (i kolana matki zaboli)
Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się to irracjonalne, przesąd ten ma głęboko zakorzenione tradycje. Próg domu był kiedyś miejscem, gdzie grzebano talizmany ochronne albo nawet popioły przodków. Witanie się przez próg było traktowane jako zakłócenie domowego ładu energetycznego. Dziś może brzmi to jak pseudoministerstwo magii, ale w praktyce… cóż, ile razy zaczęłeś dzień od powitania przez próg i potem wszystko poszło nie tak? Może nie zawsze to kwestia czarów – może po prostu trzeba było wcześniej wypić kawę. Ale lepiej nie ryzykować, prawda?
Stłuczone lustro i siedem lat złej passy
To klasyk, który zna każdy – złam lustro, a kolejne siedem lat życia spędzisz w trybie “nic mi nie wychodzi”. Skąd to się wzięło? W starożytności wierzono, że lustra to nie tylko narzędzia do sprawdzania świeżości fryzury, ale i bramy do duszy. Ich rozbicie mogło „rozszczepić” twoje szczęście. Choć dzisiaj lustra są powszechne i tanie, wielu z nas nadal odczuwa dziwny niepokój, kiedy jedno z nich się stłucze. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: po rozbiciu lustra nie tylko miałem pecha, ale i siedem lat prób ukrywania odprysków przed gośćmi w łazience.
Piątek trzynastego – dzień grozy czy świetna okazja na zniżki?
Ach, piątek trzynastego. Dzień, który dla jednych jest powodem do paniki i urlopu na żądanie, a dla innych – świetnym momentem na żarty i promocje. Skąd wziął się ten lęk? Prawdopodobnie z kombinacji liczby trzynaście (symbolu chaosu w wielu kulturach) i piątku (dnia ukrzyżowania Jezusa). Suma summarum – dzień ryzykowny. Choć naukowcy analizowali statystyki i nie znaleźli dowodów na zwiększoną ilość wypadków czy szkodliwych zdarzeń w ten feralny dzień, wisi nad nami jakaś metafizyczna mgła. Czy warto ryzykować i akurat wtedy wyznać komuś miłość albo kupić samochód? Uhm… a może poczekaj jednak do soboty?
Lewe oko drży? Szykuj się na łzy!
Skurcz powieki? To nie zawsze kawa za dużo albo brak magnezu. Dla wielu osób powód musi być głębszy i bardziej… dramatyczny. Przesąd mówi jasno: jeśli drga ci lewe oko, spodziewaj się złych wieści lub łez; prawe – to oznaka radości. Choć medycyna ma na to bardziej przyziemne wyjaśnienia, niektórzy przysięgają, że zawsze po “lewym oku” coś się wydarzyło. Co prawda zwykle były to łzy wzruszenia po oglądaniu filmu lub płacz po cebuli, ale przecież zawsze można przypisać to mistycznym siłom. Tak bezpieczniej.
Kto rano wstaje… ten szybciej wejdzie w końcu w coś twardego
Ten „przesądny” slogan w wersji babcinej brzmi bardziej moralizatorsko: „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. I chociaż nie każdy z nas chciałby coś od którejkolwiek nadprzyrodzonej instytucji o szóstej rano, coś w tym jest. Wczesne wstawanie sprzyja produktywności, lepszym nawykom i… dostępowi do ciepłych bułek. Być może nie jest to klasyczny przesąd, ale działa na zasadzie samospełniającego się proroctwa. Wstajesz – robisz więcej – czujesz się dobrze – uważasz, że masz szczęście. I voilà – magia działa.
Jak się okazuje, przesądy mają w sobie coś więcej niż tylko ludową mądrość i dziwaczne przyzwyczajenia. Czasem wpływają na nasze decyzje, czasami pomagają nam tłumaczyć to, czego nie rozumiemy. A niekiedy po prostu są doskonałym pretekstem, by wytłumaczyć, czemu znowu złamaliśmy paznokieć lub zgubiliśmy skarpetkę. Jedno jest pewne — istnieją przesądy które się sprawdzają. Może to kwestia przypadku, może autosugestii, a może jednak… te czarno-białe koty coś wiedzą? Bez względu na przyczynę, warto czasem odkurzyć babcine wierzenia. Bo jak mówi inny znany przesąd — przezorny zawsze ubezpieczony!